Szanowni Państwo,
nadszedł kolejny czerwiec. Przed nami czas zatwierdzania sprawozdań za poprzedni rok działalności Stowarzyszenia przez Zebranie Delegatów. To zawsze bardzo ważny moment, by przekazać Delegatkom i Delegatom wyczerpujące informacje o aktualnej działalności ZAiKS-u. W tym roku to szczególnie ważny moment, bo rozpoczyna się nowa kadencja władz naszej organizacji.
Pragnę skierować ogromne podziękowania za wspólną i bardzo intensywną pracę w czasie tej kadencji: dla najbliższych współpracowników z grona Prezydium Zarządu – wiceprezesów Michała Komara i Ferida Lakhdara, skarbnika Wojciecha Byrskiego, sekretarz Olgi Krysiak oraz koordynatora ds. wydawców muzycznych Damiana Słoniny. Dziękuję całemu Zarządowi Stowarzyszenia za wsparcie przy podejmowaniu rozmaitych decyzji o znaczącej wadze dla ZAiKS-u. Dziękuję Radzie z przewodniczącym Januszem Foglerem na czele, za budowanie kierunkowego wsparcia dla polityki rozwoju naszej organizacji.
Dziękuję też Komisji Rewizyjnej kierowanej przez Ignacego Zalewskiego, za solidne i rzetelne kontrolowanie działań Zarządu Stowarzyszenia. Pragnę wreszcie wyrazić moje wielkie podziękowania dla całej dyrekcji i wieloosobowego kierownictwa Biura ZAiKS-u, ze szczególnymi słowami uznania dla pracy dyrektora generalnego Karola Kościńskiego oraz jego zastępcy dyrektora ds. rozwoju Pawła Michalika. Dziękuję emerytowanemu dyrektorowi generalnemu Krzysztofowi Lewandowskiemu za współpracę w pierwszych latach kończącej się kadencji. Dziękuję też wszystkim pozostałym osobom z grona twórców i Biura, bez których osiągnięcie tak spektakularnych wyników finansowych i tak dynamicznego rozwoju ZAiKS-u nie byłoby możliwe. Rekordowe wpływy i rekordowe wypłaty wynagrodzeń autorskich, przy jednoczesnej obniżce kosztów zbiorowego zarządzania, czy stabilny wzrost w obszarze rynku cyfrowego połączony z rozwojem technologicznym – to wszystko nie zadziałoby się bez intensywnej, dobrze zaplanowanej i skoordynowanej pracy setek osób. Za to wszystko jeszcze raz dziękuję!
Coś się kończy, coś zaczyna. Życzę nam wszystkim – jako potężnej społeczności Stowarzyszenia Autorów ZAiKS, aby wybory do władz naszej organizacji, których niebawem dokonywać będą Delegatki i Delegaci, zostały dokonane odpowiedzialnie. Jestem przekonany, że to gremium będzie kierowało się wyłącznie przesłankami merytorycznymi, mając na uwadze fakty, dane liczbowe i przede wszystkim dobro Stowarzyszenia. Niech słowa przypisywane Antoniemu Marianowiczowi, że „zbiorowy zarząd wymaga zbiorowej mądrości”, pozostają w mocy!
Miłosz Bembinow

To nie jest klasyczny wywiad z prezesem Miłoszem Bembinowem, choć może tak wyglądać. To zestaw różnych pytań, które inne media zadają rzadko lub nie zadają ich wcale, a na które redakcja „Wiadomości” zawsze chciała poznać odpowiedzi.
Jak przez lata twojego funkcjonowania w ZAiKS-ie – od momentu, kiedy byłeś członkiem Stowarzyszenia do chwili, gdy zostałeś jego prezesem – zmieniło się twoje postrzeganie ZAiKS-u?
Jestem członkiem ZAiKS-u od prawie 25 lat, więc to postrzeganie zmieniało się w naturalny sposób. Moja wiedza o tej organizacji sukcesywnie się poszerzała wraz ze zdobywaniem doświadczenia w pełnieniu różnych funkcji – od zarządu sekcji, po zarząd Stowarzyszenia, ale też przez udział w różnych grupach roboczych. Kiedy zostałem wiceprezesem, z czasem powstał pomysł, żebym kandydował na przewodniczącego zarządu. Z pewnością 25 lat temu patrzyłem na ZAiKS inaczej niż teraz, to zrozumiałe.
Jakie jest, twoim zdaniem, najważniejsze wydarzenie minionej kadencji, związane ze Stowarzyszeniem?
Jednego nie ma. Takich kamieni milowych jest kilka. Na pewno kluczowa jest zmiana dotychczasowej postawy ZAiKS-u wobec twórców i kontrahentów na zdecydowanie proaktywną. Ponadto w ostatnich czterech latach przeszliśmy ogromną transformację cyfrową, wprowadziliśmy szereg udogodnień w serwisie zaiks.online, który jest naszym kluczowym narzędziem do obsługi twórców i użytkowników, ale też rozpoczęliśmy szereg inicjatyw edukacyjnych, rozwojowych i biznesowych.
Jeśli chodzi o cały ekosystem kultury, to ZAiKS od pierwszych miesięcy naszej kadencji bardzo zmienił swoje podejście wobec rynku zewnętrznego. Stawiamy na partnerstwo, dialog i edukację. Również edukację płatników. Naszym podstawowym obowiązkiem jako Stowarzyszenia jest rozliczanie wynagrodzeń autorskich naszych twórców. I żeby ten obowiązek uczynić miłym, zupełnie zmieniliśmy naszą filozofię. Przestawiliśmy myślenie, czego efektem jest uruchomiona już w drugim roku naszej kadencji kampania „Muzyka Napędza Biznes”, gdzie bardzo szeroko, na wielu polach edukujemy płatników, że warto inwestować w licencje muzyczne, bo to nie tylko gwarantuje twórcom wynagrodzenie, ale też zapewnia przedsiębiorcom dostęp do legalnej, profesjonalnej bazy utworów, a także, co nie jest do przecenienia, jest realną inwestycją w rozwój firmy i potężnym narzędziem marketingowym.
Drugi obszar zmian, według mnie fundamentalnie istotny, to działanie organizacji wewnątrz, czyli funkcjonowanie zarówno struktur statutowych, jak i Biura ZAiKS-u. Zmieniliśmy sposób, w jaki pracuje zarząd Stowarzyszenia, na bardziej dynamiczny, instytucjonalny. W ciągu czterech lat podjęliśmy prawie tysiąc uchwał i nie chodzi tu nawet o liczbę, ale o samą skalę działań, o to, ile odbyło się spotkań, zebrań, głosowań, również w systemie online, czego wcześnie nie było. No i wreszcie, co się z tym łączy, wspomniana praca Biura. Całkowicie przestawiliśmy jego prace na nowe tryby.
Jak tylko zaczynała się ta kadencja, mieliśmy świeżo ukończony raport dotyczący wizerunku ZAiKS-u – jego postrzegania zarówno wśród twórców, pracowników, jak też rynku zewnętrznego. Ten raport nie pokazywał stanu ani nadmiernie złego, ani dobrego, miał natomiast wiele jakościowych uwag, które pozwoliły nam, trochę jak w lustrze, się w nich przejrzeć. W związku z tym uruchomiliśmy wewnętrzny audyt Biura, na podstawie którego zarząd mógł podjąć szybko, ale z dużą rozwagą i rozmysłem, decyzję o restrukturyzacji, co poskutkowało zmianami na stanowiskach dyrektorskich, kierowniczych i tych niższego szczebla. Ok. 200 etatów uległo rotacji, pewne stanowiska, które były dość anachroniczne, zostały zlikwidowane, za to powstały inne, które odpowiadały nowoczesnym wyzwaniom rynku. Wszystko to, łącznie z szeregiem szkoleń oraz rozmaitych nowych wdrożeń, zmieniło dynamikę pracy Biura i też bezpośrednio przełożyło się na efekty tej pracy, czyli po prostu na rekordowe wzrosty w zakresie rozliczeń. Przypomnę, że rok 2025 zamknęliśmy rekordową kwotą ponad 677 mln zł rozliczonych wynagrodzeń autorskich, co jest wzrostem o ponad 200 mln w ciągu ostatnich trzech lat.
Trzeci filar, o którym nie sposób nie wspomnieć, to cały obszar, nazwijmy to tradycyjno-stowarzyszeniowy, który dotyczy chociażby domów pracy twórczej. Zależy nam, żeby twórcy mogli komfortowo i bezpiecznie korzystać z tych ośrodków, stąd też zmiana w naszym podejściu od strony zarządczej. Wspomniany już audyt pokazał, że niezbędne jest przeprowadzenie wielu remontów, że potrzebna jest zmiana infrastruktury, poprawa bezpieczeństwa. I choć wiele rzeczy zostało już zrobionych, jak choćby remont znacznej części naszego ośrodka w Ustce, to te zmiany cały czas trwają.
W połowie 2023 roku podjęliśmy też niełatwą, ale nieuchronną decyzję o zamknięciu ośrodka w Konstancinie z uwagi na wyeksploatowanie tamtejszych budynków. Szybko jednak została opracowana koncepcja przebudowy, rozbudowy i budowy nowych obiektów, powstał plan funkcjonalno-użytkowy, z uwzględnieniem szeregu elementów edukacyjnych, wystawienniczych i artystycznych.
W 2025 roku został przeprowadzany dialog, czyli konkurs architektoniczny na najlepszą koncepcję tego miejsca. Udało nam się podpisać umowę z firmą, która opracowuje właśnie dokładny projekt. Plan przewiduje m.in. salę widowiskowo-konferencyjną, część hotelową, edukacyjną i muzealną. Wydaje mi się, że jest to bardzo ważny krok, nie tylko dla Stowarzyszenia, ale w ogóle dla polskiej kultury, bo ośrodek w Konstancinie ma służyć twórcom przez kolejne kilkadziesiąt lat.
Postawa ZAiKS-u w kilku głośnych sporach prawnych, między innymi z TVP, CDA i Radiem 357 była bardzo ważnym sygnałem dla twórców, że nasze stowarzyszenie dba o ich interesy. Czy autorytet ZAiKS-u zyskał dzięki wspomnianym sprawom?
Bardzo chciałbym, żeby tak było. Ale wymienione sprawy to tylko przykład. ZAiKS prowadzi rocznie blisko 2000 postępowań – od tych dotyczących bardzo drobnych zaległości, po takie, jak te z Telewizją Polską. To są bardzo różne przypadki, ale w każdym chodzi o to samo – niezależnie od skali i wartości rozliczeń, musimy być absolutnie konsekwentni. Oczywiście Telewizja Polska w zakresie nadań jest na pewno kluczowym podmiotem, ale chcieliśmy i chcemy dawać sygnał na zewnątrz, że działając w imieniu naszych twórców, jesteśmy niestrudzeni w dochodzeniu ich wynagrodzeń autorskich.
ZAiKS jest silną organizacją, ale silną siłą swoich twórców, czyli katalogiem ok. 125 mln utworów, który reprezentujemy. I to jest tak naprawdę nasza legitymacja, żeby skutecznie negocjować. Jeśli jednak proces negocjacyjny się wyczerpuje, nie mamy wyjścia i idziemy do sądu.
Media społecznościowe i serwisy streamingowe zmieniły sposób konsumpcji treści, wymuszając na twórcach – przynajmniej częściowe – przystosowanie się do nowych warunków. Czy twoim zdaniem oznacza to nowe podejście do swojej twórczości, czy może jest to tylko jedna ze zmiennych, którą trzeba brać pod uwagę przy planowaniu kariery?
To bardzo szeroki temat, choć bez wątpienia wraz z rozwojem technologii sposób czerpania z dóbr kultury się zmienił. Traktuję to jako naturalną kolej rzeczy – efekt rozwoju cywilizacyjnego i społecznego. Modele i miejsca, z których korzystamy, sięgając po kulturę, ewoluują. Kiedyś był to winyl, taśma, kaseta, płyta CD, potem pendrive. Dziś nośnikiem numer jeden są serwisy streamingowe oferujące dźwięk i obraz najwyższej jakości. Jednocześnie cały czas dostępna jest ogromna oferta nadawcza, czy to w radiu, czy w telewizji. Nie słabnie, a wręcz rośnie rynek koncertowy. Nadal też funkcjonuje, choć w znacznie mniejszym stopniu, rynek płytowy. To, na ile ma to wpływ na pracę autorów, kompozytorów czy też artystów wykonawców, jest kwestią związaną ze zmianą rynku. Istnieją zespoły i artyści, których twórczość obecna jest jednocześnie we wszystkich kanałach dystrybucji, czyli jak to mówimy w ZAiKS-ie, na wszystkich polach eksploatacji. Ale widać też wyraźnie, że pewne gatunki – jeśli mówimy, upraszczając, o muzyce tylko – obecne są wyłącznie w jednym czy dwóch źródłach, czyli np. na rynku koncertowym i w radiu, a już w telewizji niekoniecznie. Oczywiście serwisy streamingowe jedne gatunki preferują bardziej, inne mniej. Np. rodzaj muzyki, który mi jest szczególnie bliski, czyli muzyka klasyczna, to jest raczej tylko scena koncertowa i rynek płytowy, w streamingu nie jest ona powszechnie eksploatowana – pewnie z uwagi na charakter tej muzyki, charakter percepcji.
Natomiast muzyka popularna jest bardzo mocno obecna i w serwisach streamingowych, i na scenie koncertowej. Niektórzy artyści świadomie pozycjonują się mniej lub bardziej w tych obszarach. Testują, które obszary mogą im przynieść potencjalnie największą liczbę odbiorców czy też największą widownię, na której im zależy. Nie ma tu więc jednej i jednoznacznej odpowiedzi. To jest bardzo zindywidualizowane. Na pewno jednak zmieniło się to w stosunku do tego, jak kształtowały się kariery artystów, twórców 30 lat temu.
Czy wzrost znaczenia AI sprawi, że czeka nas renesans kreatywności, czy może wręcz przeciwnie?
To jest pytanie o to, gdzie jest granica w korzystaniu z możliwości sztucznej inteligencji. Czy my, twórcy, będziemy traktować AI jako narzędzie, które będzie pozostawać pod naszą kontrolą, czy jako jakiś byt, który będziemy stawiać niemalże na równi ze sobą.
Niektórzy ludzie piszą prompty, ale się tym bawią, traktują hobbystycznie, sprawdzają, co „ten cały algorytm” jest w stanie wytworzyć.
Inaczej sprawa wygląda, kiedy podmioty biznesowe promptują muzykę, którą następnie wykorzystują jako ilustracje dźwiękowe do jakichś materiałów audiowizualnych albo po prostu puszczają w lokalach. Wtedy rzeczywiście rzutuje to na profesjonalny ekosystem obrotu kulturą, gdzie w grę wchodzą prawo autorskie i rozliczanie wynagrodzeń.
Istnieją już poważne badania, które mówią, że pewien procent słuchaczy będzie migrować od serwisów streamingowych, gdzie jest w tej chwili bardzo dużo wytworów generatywnych sztucznej inteligencji, na rzecz występów na żywo, gdzie oddziałują innego rodzaju bodźce wpływające na naszą percepcję. Czyli koncerty, teatr, filharmonia, duże sceny – to jest coś, co według tych analiz będzie się cieszyć niesłabnącym popytem.
Które segmenty rynku kreatywnego będą się zmieniać najszybciej w kontekście sztucznej inteligencji?
Już się zmieniają. Wydaje mi się, że pierwszym dużym obszarem było dziennikarstwo, ale też np. grafika komputerowa, gdzie najwcześniej pojawiły się narzędzia wspomagane algorytmami samouczącymi się, czy właśnie takimi, które były już na granicy tak zwanej generatywnej sztucznej inteligencji. Myślę, że tam rezonowało to najwcześniej. Dopiero później pojawiły się możliwości, czy też na tyle ewoluowały te cyfrowe sieci neuronowe, że można było mówić o jakichś wytworach muzycznych czy filmowych. Wydaje mi się więc, że na ten moment trudno powiedzieć, które konkretnie obszary, jeśli chodzi oczywiście o sektor kreatywny, będą się najszybciej zmieniać w związku z rozwojem sztucznej inteligencji, natomiast ponad wszelką wątpliwość można powiedzieć, że będą się zmieniać wszystkie.
Jak przyciągnąć do ZAiKS-u (jeszcze więcej) młodych twórców?
To się dzieje od pierwszych miesięcy tej kadencji i jest to przede wszystkim edukacja w zakresie tego, w jaki sposób młodzi powinni dbać o swoje prawa. Pokazanie autorowi, kompozytorowi czy innemu twórcy dyscyplin, które reprezentujemy, że on sam na pewnym etapie nie będzie w stanie odpowiednio reprezentować swojego dorobku czy repertuaru i że potrzebuje do tego organizacji zbiorowego zarządzania. To jest pierwszy element, natomiast drugi to jest pokazanie temu młodemu autorowi, że ZAiKS jest organizacją twórców, stowarzyszeniem, w którym mogą oni aktywnie działać, zgłaszać swoje inicjatywy i w końcu działać we wspólnym interesie.
Przykładem tego są przeróżne formy szkoleń i programów, które prowadzimy i które skierowane są do młodych twórców.
Zaczęliśmy też konsekwentnie budować naszą rozpoznawalność w środowiskach, w którym wcześniej byliśmy zdecydowanie za mało obecni. Jesteśmy od niedawna na największych festiwalach hiphopowych czy metalowych w Polsce, gdzie pokazujemy młodym ludziom, jak ważne są organizacje zbiorowego zarządzania, jak dbają o prawa autorskie oraz godne wynagrodzenia dla twórców.
Czy w kontekście zmian technologicznych, w perspektywie kilku lat, możliwa jest zmiana modelu rozliczeń autorskich?
Ta zmiana następuje, to jest naturalna ewolucja, która wynika wprost z konieczności dostosowania sposobu rozliczania wynagrodzeń autorskich z rynkiem, z całym ekosystemem, który nas otacza. Takim wielkim przełomem było wejście do masowego użycia serwisów streamingowych, ponieważ ten system rozliczeń, zarówno od strony modelu, jak i od strony technologicznej, jest zupełnie inny niż chociażby nadań radiowych czy telewizyjnych. To wymagało od nas bardzo aktywnego zainwestowania w nowe narzędzia informatyczne, żeby w ogóle mieć możliwość procedowania tego. Wiele ozz-ów z naszego regionu, z bloku postsocjalistycznego, z Litwy, Łotwy, Białorusi, z Ukrainy nie było w stanie zbudować takich rozwiązań i w zasadzie były zmuszone korzystać z tych dostępnych na rynku zachodnim, dając się w jakimś sensie skolonizować.
Nasza postawa, zainicjowana właściwie jeszcze podczas poprzedniej kadencji, czyli budowanie specjalistycznych systemów informatycznych - pozwoliła tego uniknąć, co na ten moment wydaje się rozwiązaniem optymalnym, szczególnie przy takich wzrostach rozliczeń z internetu.
Myślę, że w dzisiejszych czasach stałym wyzwaniem dla nas jest fakt, że żyjemy w permanentnej zmianie. Powołany parę lat temu ZAiKS Lab powstał właśnie po to, by na bieżąco śledzić rozwój technologii, byśmy mogli dostosować się do najnowszych modeli biznesowych na rynku i do najnowszych narzędzi, które się będą pojawiać.
Od kilku lat na różnych ważnych kongresach i konferencjach przekonujesz polityków i biznes, że kultura to inwestycja, kultura to istotna cześć PKB, kultura to koło zamachowe innych gałęzi gospodarki. Pokazujesz twarde dane. Z jakimi reakcjami się spotykasz?
Czasami, wydaje mi się, jest to pogłębione zrozumienie i świadomość tego, jak jest, ale wielokrotnie, muszę przyznać, spotykam się z ogromnym zaskoczeniem. Z myśleniem gdzieś z lat. 90, z początku transformacji, że kultura jest dodatkiem i że na kulturę nas nie stać oraz że dobry produkt się sam obroni, czyli tezy mało odpowiedzialne z perspektywy naszego sektora, ale też mało profesjonalne, jeśli pomyślimy o polityce w krajach Europy Zachodniej, jak Francja, Niemcy, gdzie świadomość tego, czym jest kultura, jest zakorzeniana od dziesiątek czy setek lat.
Z tym przekazem się jeszcze musimy przebijać i tłumaczyć, że kultura nie jest kosztem, ale inwestycją. Pokazywałem to na wielu kongresach, na różnych przykładach, chociażby festiwali muzycznych, które generują realne zyski gospodarcze. Cały lokalny biznes, podczas takiego wydarzenia ma wzmożony popyt na wszystkie oferowane usługi, od hotelarstwa przez gastronomię, po transport. To są przykłady lokalne, natomiast przykłady ogólnokrajowe mówią o tym, że sektor kultury wytwarza ponad 3,5% PKB i jest to znacznie więcej niż przemysł stoczniowy czy górnictwo mierzone tym wskaźnikiem. To pokazuje, jak ogromną wartość ekonomiczną ma kultura i jak rezonuje ona na wszystkie inne gałęzie gospodarki, jak bardzo jest nieodzownym elementem życia człowieka i funkcjonowania społeczeństwa. Bardzo trafnie mówił o tym prof. Piotr Wachowiak, rektor SGH w Warszawie, podczas jednego z kongresów, że czym większa inwestycja w kulturę, tym lepszy biznes i innowacyjność w tym biznesie i też pokazywał to na przykładach niemieckich czy francuskich.
Oczywiście, że pewne obszary kultury wymagają dotacji, mam na myśli te, które stanowią istotny element dla zachowania dziedzictwa, czyli muzealnicze, archiwalne, te, które dotyczą dbania o zabytki, dorobek literatury, sztuki, muzyki i też bardzo niszowe wydarzenia, które są kulturotwórcze oraz stanowią element tzw. kultury wysokiej – to naturalne, że te sektory są dotowane, choć nie tylko z pieniędzy publicznych, bo są też wspierane na zasadzie inwestorskiej przez biznes. Wiele teatrów czy filharmonii ma przecież już swoich sponsorów czy mecenasów, i to cieszy, bo pokazuje, że świadomość tego, czym jest kultura i że warto w nią inwestować, wzrasta.
Dlaczego kultura jest tak niedoceniana przez polityków? Czy to się wiąże z brakiem wiedzy, wyczucia i kompetencji, jakie ogromna większość z nich wykazuje?
Myślę, że nie pozostaje nic innego, jak edukować. Nie ma innej drogi. Musi być budowana świadomość, bo bez niej część polityków zwyczajnie będzie się bać ludzi kultury, artystów, nie rozumiejąc istoty ich pracy i procesu twórczego, a część będzie traktować twórców i to, co robią, jako sztukę doraźną, krótkofalową.
Pamiętajmy jednak, że edukacja kulturalna powinna zaczynać się już w żłobku, w przedszkolu, czyli od najmłodszych lat, kiedy rozwija się nasz mózg. Uczenie sztuki sprawia, że budowana jest estyma wobec autora, twórcy, pisarza czy innego artysty, bo młody człowiek docenia jego pracę i jej twórczy efekt. Bez świadomości, czym jest sztuka i jak bardzo jest ważna, bez budowania od najmłodszych lat świadomości, że książka ma autora, że piosenka ma autora i kompozytora, trudno mówić o poszanowaniu praw autorskich i praw własności intelektualnej.
Może zatem powinniśmy edukować nie tylko kontrahentów, że muzyka napędza biznes, ale też zainicjować kampanię edukującą najmłodszych?
To też się dzieje. Kilka miesięcy temu rozpoczęliśmy pracę nad materiałami, które adresujemy do szkół podstawowych. Chcemy przygotować pewien rodzaj materiałów, jak komiks czy krótkie lekcje, mówiące o ludzkiej wyobraźni i że bez tej wyobraźni nie powstawałyby różne piękne rzeczy, które nam towarzyszą. Mam nadzieje, że taki program edukacyjny dla najmłodszych będziemy mogli kontynuować.
Co okazało się dla ciebie najtrudniejsze od momentu objęcia funkcji prezesa ZAiKS-u?
Było kilka takich momentów. Na pewno wyniki audytu funkcjonalnego Biura, który pokazał, że więcej obszarów niż myślałem, będzie wymagać głębszych reform. Nie spodziewałem się, jak bardzo anachroniczne były pewne procesy po stronie Biura, szczególnie dotyczące licencjonowania, a licencjonowanie to jest fundament funkcjonowania organizacji zbiorowego zarządzania. I tutaj reformy musiały być najdalej idące, zresztą one nadal są w toku, bo pewnych rzeczy nie da się zmienić nawet w ciągu dwóch, trzech lat. Na przykład restrukturyzacja w dziale inkasa terenowego nadal trwa, bo jest najgłębsza i jest jeszcze w procesie. Innym przykładem jest komunikacja wewnętrzna po stronie Biura, która była niedostateczna. Różne wydziały nie potrafiły się ze sobą komunikować, co z kolei spowalniało funkcjonowanie organizacji. A organizacja ma być sprawna. Ma aktywnie, solidnie i skutecznie pozyskiwać środki w imieniu autorów i sprawnie je rozliczać. Trudnym momentem była też decyzja o zamknięciu ośrodka w Konstancinie, ale była to decyzja oparta na szeregu ekspertyz i analiz technicznych. Uważam, że została podjęta słusznie, a także bardzo odpowiedzialnie, i że przełoży się na coś, co będzie służyć w przyszłości twórcom i polskiej kulturze.
Z której zmiany w ZAiKS-ie, wprowadzonej dzięki twojemu zaangażowaniu, jesteś najbardziej zadowolony?
Z restrukturyzacji Biura, ze zmiany pokoleniowej na stanowiskach dyrektorskich, w szczególności z powołania przez zarząd na stanowisko dyrektora generalnego Karola Kościńskiego i cały z tym związany szereg reform wewnątrz ZAiKS-u.
Wiele osób zwraca się do ciebie bezpośrednio ze swoimi spostrzeżeniami na temat funkcjonowania ZAiKS-u. Słyszysz opinie pozytywne i negatywne. Z czego twórcy są najbardziej zadowoleni, a z czego najmniej?
To jest gigantyczny rozrzut spraw, ale rozumiem, że taka jest funkcja prezesa, żeby słuchać wszystkich głosów. Dostaję naprawdę mnóstwo fantastycznych opinii od naszych twórców, chociażby o tym, jak sprawnie działa teraz ZAiKS, jak poprawiła się jakość usług w DPT-ach, słyszę zadowolenie, jeśli chodzi o nasz udział w różnego rodzaju wydarzeniach... Ale, paradoksalnie, głosy krytyczne dotyczą dokładnie tych samych obszarów.
Czy rola prezesa największej w regionie Europy Środkowo-Wschodniej organizacji zbiorowego zarządzania jest do pogodzenia z tworzeniem i z karierą artystyczną? Jak łączysz te role? I czy żałujesz, że musisz czasem z czegoś rezygnować?
Jak deklarowałem w czerwcu 2022 roku, kiedy zostałem wybrany na prezesa ZAiKS-u, że jeśli mam odpowiedzialnie pełnić tę funkcję, to będę musiał zrezygnować z wielu innych obszarów swojego życia zawodowego. Oczywiście, że bezpośrednio przekłada się to na liczbę utworów, które stworzyłem w ciągu ostatnich czterech lat czy koncertów, które zadyrygowałem. Podchodziłem do tego jednak z pełną odpowiedzialnością i pokorą, że tak się stanie. Absolutnie tego nie żałuję, bo byłem świadomy wyzwań, które przede mną stały. Oczywiście, że w środku jestem kompozytorem, twórcą, nauczycielem akademickim i z tego nie chciałem zupełnie rezygnować, ale myślę, że w jakiś sposób udało mi się to połączyć. Jest to trudne, wymaga to dużo poświęcenia, ale generalnie się udaje.
Gdybyś mógł wybrać jedną rzecz, którą mógłbyś w ZAiKS-ie zmienić z dnia na dzień, co by to było?
W ZAiKS-ie niczego nie da się zmienić z dnia na dzień. (śmiech) Ale tak serio – chciałbym, żeby nastąpił wzrost świadomości w zakresie roli ZAiKS-u i tego, jak wiele ta organizacja robi dla twórców. Chciałbym, żebyśmy docenili to, co jest, co mamy, bo mogłoby tego w ogóle nie być.